Zamknij

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Informujemy, że nasze witryny wykorzystują pliki cookies w celu dostarczenia usług i informacji najwyższej jakości. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

sobota, 16 kwietnia 2016

Podróżowanie śladami Kraszewskiego – „Hrabina Cosel”

Książka o takim tytule leżała w mojej biblioteczce odkąd pamiętam. Tytuł ten kojarzył mi się z romansem i pewnie nie przeczytałbym jej jakbym nie zobaczył pewnej tablicy pamiątkowej. Spacerując po centrum Drezna napotkałem na piękną willę w której mieszkał i tworzył Kraszewski. Zainteresowałem się tematem i okazało się, że ta książka to tylko pierwsza część Saskiej Trylogii. W dwa tygodnie przeczytałem wszystkie trzy książki i odczułem potężne pragnienie odwiedzenia Drezna po raz kolejny. 








To piękne miasto po przeczytaniu tych książek nabiera całkiem innego kształtu. Desery w Pałacu Cosel smakują całkiem inaczej. Spacer tarasami Bruehla obrazuje potęgę tego polityka i jego wpływ na naszych polskich władców. Wspaniały, niespotykany kościół katolicki staje się jeszcze bardziej interesujący wiedząc jak wielką walkę toczyły ze sobą kościół katolicki i ewangelicki. Miło spojrzeć na Zamek w którym urzędował nasz król i często bawiła polska szlachta. Nieopodal August Mocny zbudował im operę do której mogli uczęszczać, nie patrząc na zbliżające się niebezpieczeństwo ze strony Prus. 

w tle Pałac Cosel









Symbolem Drezna jest również Kościół Frauenkirche. Wspaniała budowla zburzona przez angielskie bombowce zaraz po II wojnie światowej. Widziałem ten kościół jako ruinę, a dzisiaj jest już kompletnie odbudowany. To taka kolejna ciekawa analogia do naszej Warszawy w której niestety Pałac Saski i Pałać Bruehla nie został już odbudowany.  

Frauenkirche
korona Augusta Mocnego ;-)

Opera

Hrabina Cosel w swoim Pałacu

Tarasy Bruehla i wieża kościoła katolickiego

Tekst i zdjęcia: Tomasz Gawroński